Ile Trwa Lot na Wyspy Kanaryjskie? Sprawdź Czas Podróży i Najlepsze Połączenia

Wyspy Kanaryjskie – kierunek, który skutecznie kusi Polaków zziębniętych listopadowym chłodem, grudniową szarówką i ogólnym brakiem witaminy D. Archipelag należący politycznie do Hiszpanii, ale leżący bliżej Afryki niż Madrytu, to istny raj dla miłośników słońca, plaż, aktywnego wypoczynku oraz tapas z ośmiorniczką. Zanim jednak wypijesz sangrię z widokiem na wulkan Teide, warto się dowiedzieć, ile czasu spędzisz w powietrzu, zanim dotrzesz do tego słonecznego eldorado. No właśnie – ile trwa lot na Wyspy Kanaryjskie i czy naprawdę warto pakować sudoku do podręcznej walizki? Sprawdźmy!

Z którego polskiego miasta najbardziej opłaca się wyruszyć?

Choć na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że podróż na tropikalne Wyspy Kanaryjskie wymaga przesiadki z balonem w Lizbonie, w praktyce jest znacznie łatwiej. Z Polski do archipelagu kursuje całkiem sporo bezpośrednich połączeń lotniczych – zarówno tych czarterowych, jak i niskokosztowych „low-costów”. Warszawa, Katowice, Kraków, Wrocław czy Poznań – to tylko niektóre miasta, z których wystartujesz w kierunku słonecznego południa bez przesiadek i niepotrzebnych przygód na lotniskach w Europie.

Lot bez turbulencji… czyli ile tak naprawdę leci się na Kanary?

Pytanie, które ciśnie się na usta każdemu przyszłemu urlopowiczowi: ile trwa lot na Wyspy Kanaryjskie? Odpowiedź brzmi: to zależy – głównie od miasta wylotu oraz konkretnej wyspy docelowej. Gran Canaria, Teneryfa, Lanzarote czy Fuerteventura – każda z nich ma swoich fanów, ale i nieco różni się czasem przelotu. Średni czas lotu z Polski to od 5 do 6 godzin. Warszawa – Teneryfa? Około 5 godzin i 50 minut. Katowice – Lanzarote? W granicach 5 godzin i kwadransa. Kraków – Fuerteventura? Minimalnie ponad 6 godzin. Szybciej niż do Zakopanego w długi weekend!

Od ręki czy z przesiadką? Wybierz mądrze!

Jeśli marzysz o kanaryjskich wakacjach, ale nie jesteś jeszcze gotowy na kilkugodzinny lot bez przerwy – nie bój nic! Istnieją także opcje z przesiadką, choć trzeba przyznać, że są to rozwiązania raczej dla fanów przygód i osób, które traktują lotnisko jak drugi dom. Popularne przesiadki mają miejsce w Madrycie, Barcelonie czy Frankfurcie. Minusem jest oczywiście łączny czas podróży – może wyrosnąć nawet do 10 godzin lub więcej. Czy warto? Tylko jeśli czekają Cię punkty lojalnościowe lub masz słabość do kawy w hiszpańskim duty free.

Najlepsze połączenia i linie lotnicze

Wybór odpowiednich linii lotniczych może znacząco wpłynąć na komfort podróży, ale też – nie ukrywajmy – na stan naszego portfela. Ryanair i Wizz Air oferują tanie połączenia z kilku polskich miast do miejsc takich jak Teneryfa czy Lanzarote. Jeśli chcesz poczuć się nieco bardziej ekskluzywnie (i nieco szerzej usiąść), loty czarterowe organizowane przez biura podróży (np. TUI czy Itaka) mogą być strzałem w dziesiątkę. W cenie masz często bagaż i poczucie, że kiedy Ty popijasz sok pomarańczowy, za całą operację odpowiadają doświadczeni turyści z zimnymi napojami w dłoni… czyli rezydenci!

Kanaryjskie detale, czyli o czym jeszcze warto pamiętać

Choć lot trwa zaledwie kilka godzin, warto wcześniej przygotować się mentalnie. Na pokład samolotu weź słuchawki, książkę, power bank i… cierpliwość. Wysokość robi swoje, dlatego warto się również odpowiednio nawodnić (ale niekoniecznie samym prosecco). Pamiętaj też, że Wyspy Kanaryjskie są w innej strefie czasowej niż Polska – o godzinę wcześniej, co może być całkiem miłym bonusem, jeśli planujesz powitanie słońca na białej plaży.

Linkujemy fakty

Na koniec warto przypomnieć: ile trwa lot na Wyspy Kanaryjskie, zależy przede wszystkim od Twojej lokalizacji oraz wybranej wyspy. Ale bez względu na to, którą opcję wybierzesz, podróż nie jest ani przesadnie długa, ani uciążliwa.

Bez względu na to, czy ruszasz z Warszawy, Krakowa czy Katowic, już po kilku godzinach możesz cieszyć się słońcem, plażą i sangrią. Lot na Wyspy Kanaryjskie naprawdę nie trwa dłużej niż dwie części serialu na Netfliksie i jedna średnia drzemka w samolocie. A zatem – pakuj kapelusz, okulary przeciwsłoneczne i nie zapomnij paszportu… albo – skoro to Hiszpania – wystarczy dowód. Viva Canarias!